| "Hotel Pekin" |
Wydarzenia opowiadane są przez narratora. Książka rozpoczyna się przedstawieniem głównego bohatera lecącego właśnie z kapitalistycznego świata Stanów Zjednoczonych, w celach służbowych, do jakże odległych, nieznanych przez niego, z silnie zakorzenioną tradycją, Chin. W samolocie nasz główny bohater - Frank Michalski, szkoleniowiec - zapoznaje się z europejskim dziennikarzem, mającym, jak się później okazuje, niemałe znaczenie w powieści. W drugim rozdziale narrator przedstawia nam kolejną istotną postać - pana Li Quang'a(czyt. li kana) - będącego jednym z trzech najważniejszych osób biorących udział w szkoleniu prowadzonym przez głównego bohatera (w dodatku okazuje się być "czynnikiem opornym"!).
Coś co bez wątpienia rzuca się w oczy podczas tej książki to KONTRAST. Tak jak w Romantyzmie widać było wyraźny spór między młodym pokoleniem romantyków, a starym pokoleniem klasyków, tak w tej książce uwidacznia się spór między nowoczesnym stylem życia obecnym w Stanach Zjednoczonych, reprezentowanym przez Franka, a silnie tradycyjnymi Chinami, reprezentowanymi przez Li Quan'a.
Z początku wydaje się, że główny bohater w związku z "czynnikiem opornym" będzie miał sporo nieprzyjemności, jednak z czasem czytelnik doznaje zdziwienia, wszystko wywraca się do góry nogami. Okazuje się, że "czynnik oporny" staje się najbardziej wartościową osobą, z jaką było dane się zmierzyć w Pekinie naszemu bohaterowi.
Frank Michalski odnajduje siebie, odnajduje swoje wartości, zaczyna zauważać to, co naprawdę ważne. Bez wątpienia jest postacią dynamiczną, zaskakujące są zmiany, które w nim zachodzą. Wieczorami spotyka się z dziennikarzem w hotelowym barze, by wszystko przedyskutować, wówczas układa sobie pewne sprawy w głowie.
Książka jest wartościowa - uczy wartości takich jak rodzina, przyjaźń, ojczyzna, przede wszystkim poczucie przynależności i świadomość kulturalna. To wszystko o czym MY, jako "ludzie z Zachodu", często zapominamy w pogoni za pieniędzmi, sukcesem, karierą czy sławą. Tymczasem historia pokazuje, że te ulotne chwile, jak kaligrafia wykonywana pędzlem zamoczonym w wodzie, są najpiękniejsze.
Z tym krótkim wstępem zostawiam Cię, Drogi Czytelniku i zachęcam do czytania! :D


Myślę, że chętnie sięgnę po taką pozycję :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, daj znać jak Ci się podobało :D
OdpowiedzUsuń